Racja vel sukces?

„Wolę zakładać najgorszą wersję, przynajmniej unikam rozczarowań a i tak zwykle wychodzi, że miałam rację”. No nie ma to jak cieszyć się z własnej racji przy przegranej sprawie.

Czasem z automatu powtarzamy takie utarte albo zasłyszane gdzieś slogany wywołujące aplauz otoczenia. W tym czasie podświadomość podsłuchuje i wydaje rozkazy zgodne ze złożonym życzeniem.

Zakładając z góry, że będzie źle:

1. Działasz bez potrzebnej determinacji (i tak się nie uda, szkoda zachodu).

2. Szybciej odpuszczasz (czasem tuż przed metą).

3. Ważniejsze staje się poczucie bycia nieomylnym niż odniesienie zwycięstwa (wiem lepiej i nie mogę tej pozycji stracić).

4. Szukasz negatywnych potwierdzeń, choć w rzeczywistości masz całą paletę możliwości.

5. Przestajesz szukać rozwiązań i piętrzysz przeszkody.

Jasne, że różowe okulary nie załatwią sprawy, ale po co sobie utrudniać?
Oczekuj najlepszego!